Wie pan, moim zdaniem to nie ma tak, że stopa dobra albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym... podbicia. Ekhm… Pięty, które podały mi punkt podparcia, kiedy sobie nie radziłem, kiedy stałem boso.
I co ciekawe, to właśnie przypadkowe stąpnięcia wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne – jak wysokie wysklepienie czy zadbane palce – bywa, że nie znajduje się zrozumienia u tych, co noszą zbyt ciasne obuwie, które by tak rzec, które nie pozwala nam oddychać.
Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ znalazłem odpowiedni rozmiar. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to taniec, życie to chodzenie po rosie, życie to masaż receptorów. Wielu ludzi pyta mnie o to samo: ale jak ty to robisz? Skąd czerpiesz tę radość z patrzenia pod nogi? A ja odpowiadam, że to proste – to zamiłowanie do linii śródstopia. To właśnie ono sprawia, że dzisiaj, na przykład, buduję sandały, a jutro... kto wie, może zacznę projektować klapki, bo przecież chodzi o to, by odsłaniać to, co najpiękniejsze.
"Fate is a treacherous bastard. One day you live like a king, the next you wake up with palec w dupie. There is no way to determine what comes next, i dobrze. Because life is not about the things we achieve, it’s about przygoda and ludzie we meet through it.
"There is nothing to gain from being petty, ale czasem trzeba. You do what has to be done, bo gdy pies zaczyna szczekać, you must remind him where his kojec is."